Ciasto z pianką i owocami

To ciasto robię wyjątkowo często – przepis jest niezawodny, a ciasto zawsze przepyszne, szybkie i składniki zawsze są w domu. Ulubione. Najlepsze z malinami lub wiśniami, ale doskonałe także z czerwoną porzeczką, jabłkami, śliwkami… Właściwie nie ma ograniczeń! A przepis na spód można wykorzystać także w innych ciastach. Z tego właśnie ciasta zazwyczaj piekę kruche ciasteczka i staram się mieć zawsze zamrożoną choć małą porcję, wystarczającą na upieczenie kilku ciasteczek, kiedy wieczorem nachodzi mnie nagła ochota na małe, słodkie coś. Przepis od mamy, a u mamy od dawien dawna.

SKŁADNIKI:

  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 szklanka mąki krupczatki
  • 1 szklanka cukru
  • 1 kostka lekko miękkiego masła lub margaryny*
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 jajka
  • ok. 1 kg owoców dowolnych (może być troszkę mniej) – maliny, porzeczki, wiśnie (poza sezonem mogą być mrożone)

* W wersji bezmlecznej używamy margaryny bezmlecznej np. Maryny

WYKONANIE:

  • Żółtka oddzielamy od białek i ucieramy z 1/2 szklanki cukru.
  • Dodajemy masło, ucieramy dalej i po chwili wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia. Wyrabiamy, zagniatamy i wstawiamy do schłodzenia do lodówki na minimum 30minut, lub jeśli mamy mało czasu na chwilę do zamrażalnika.
  • Piekarnik nagrzewamy do 180ºC
  • Dużą blaszkę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia lub smarujemy masłem i równomiernie wykładamy schłodzone ciasto na spód blaszki.
  •  Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180ºC na ok. 20 minut, aż spód będzie podpieczony i lekko rumiany.
  • Białka ubijamy na sztywną pianę i powoli wsypujemy do nich pozostałe 1/2 szklanki cukru cały czas ubijając.
  • Na podpieczony spód wykładamy owoce oraz pianę z białek i wstawiamy do piekarnika na ok. 50 – 60 minut, w zależności od tego jak wygląda beza na cieście – jeśli zacznie się za bardzo rumienić to wyjmujemy ciasto wcześniej z piekarnika.

Posted in Bez mleka, Ciasta i desery, Przepisy | 1 Comment

Obłędna beza cytrynowa z kremem krówkowo-adwokatowym

Lekko cytrynowa, idealnie krucha, w środku delikatnie przypieczona a jednocześnie trochę ciągnąca. Do tego krem z nutą alkoholu i doskonale uzupełniające całość migdały. Bardzo, bardzo polecam, jest wprost obłędnie dobra!

SKŁADNIKI NA BEZĘ:

  • 8 białek
  • 350g drobnego cukru
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej

NA KREM:

  • 250ml śmietanki 36% schłodzonej
  • 200g serka mascarpone
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 5 łyżek ajerkoniaku (np. Advocaat)
  • 4 łyżki masy krówkowej ( np. gotowej ze słoika lub z puszki)

DO DEKORACJI:

  • 2 łyżki ajerkoniaku
  • 2 łyżki masy krówkowej
  • garść płatków migdałów

 

PRZYGOTOWANIE BEZY:

  • Piekarnik nagrzewamy do 150ºC.
  • Ubijamy białka na sztywną pianę i stopniowo, partiami, cały czas ubijając dosypujemy cukier.
  • Na koniec dodajemy skórkę otartą z cytryny, oprószamy pianę skrobią i mieszamy.
  • Szykujemy dwie blachy do pieczenia, wykładamy je papierem do pieczenia i na każdej formujemy bezę w kształcie koła – do uformowania równych blatów bezowych można użyć pustej obręczy od tortownicy, którą po wyłożeniu piany należy usunąć (jeśli piana jest dobrze ubita to zachowa kształt).
  • Pieczemy w temperaturze 150ºC przez ok. 1,5 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku.

PRZYGOTOWANIE KREMU I DEKORACJA:

  • Ubijamy śmietanę (schłodzoną wcześniej w lodówce) razem z mascarpone i cukrem pudrem na sztywny krem.
  • Stopniowo dodajemy ajerkoniak i krem krówkowy, delikatnie mieszając aż do uzyskania jednolitego kremu.
  • Na jeden wystudzony blat bezowy nakładamy krem i przykrywamy drugim blatem bezowym.
  • W garnuszku lekko podgrzewamy ajerkoniak i krem krówkowy pozostały do dekoracji i powstałym sosem polewamy bezę.
  • Wierzch posypujemy płatkami migdałów (jeśli chcemy, można je wcześniej delikatnie uprażyć na patelni).

Posted in Bez glutenu, Ciasta i desery, Przepisy | 13 Comments

Kokos, wanilia i biała czekolada

Jestem pewna, że jest oprócz mnie wielu miłośników tych smaków – kokos, wanilia i biała czekolada… Nie tylko obłędnie pachną, ale przede wszystkim smakują. A połączone razem? Hm…Ja jestem wielbicielką takich kremowych, słodkich deserów.
W zasadzie jest to wariacja na temat panna cotty, czyli jednego z najsłynniejszych włoskich deserów.

SKŁADNIKI:

  • 400ml (puszka) mleka kokosowego gęstego o jak najwyższej zawartości kokosa
  • 400ml śmietanki 30% lub 36%
  • 150 – 200g białej czekolady ( w zależności od tego czy ma być bardziej czy mniej słodkie)
  • 2 łyżeczki mielonej wanilii lub 1 laska wanilii
  • 2 łyżki żelatyny i 3 łyżki ciepłej wody

DODATKOWO:

  • Świeże owoce – maliny, jagody, wiśnie lub truskawki, a poza sezonem mrożone – podgrzane w garnuszku z odrobiną cukru i zmiksowane.

WYKONANIE:

  • Żelatynę rozpuszczamy w ciepłej wodzie bardzo dokładnie mieszając i odstawiamy na kilka minut (jeśli za wcześnie zgęstnieje to dodajemy odrobinę gorącej wody i jeszcze raz mieszamy).
  • Pozostałe składniki umieszczamy w garnuszku i cały czas mieszając podgrzewamy na wolnym ogniu do delikatnego zagotowania. Jeśli używamy całej laski wanilii to należy przekroić ją wzdłuż, wybrać nasionka i dodać do garnuszka zarówno nasionka jak i całą przeciętą laskę wanilii, którą przed dodaniem żelatyny wyjmiemy.
  • Zdejmujemy garnuszek z ognia, dodajemy żelatynę i bardzo dokładnie mieszamy – najlepiej rózgą, czyli trzepaczką do ubijania.
  • Przelewamy do małych miseczek lub filiżanek – w zależności od wielkości do 8 lub więcej. Po ostygnięciu wstawiamy do lodówki najlepiej na kilka godzin, aż krem dobrze stężeje.
  • Podajemy z owocami lub sosem z owoców

 

 

 

Posted in Ciasta i desery, Przepisy | Leave a comment

Ulubiony twarożek na śniadanie i kolację

Jeśli miałabym opowiedzieć o smakach mojego dzieciństwa, zaczęłabym od wspomnienia mojej babci. Tak, wiem, że brzmi to banalnie, ale to właśnie z obiema babciami spędziłam znaczną część dzieciństwa i to właśnie one szykowały dla mnie i mojego brata mnóstwo smakołyków. I kiedy myślę o weekendach i wakacjach u babci Janeczki przypominają mi się poranne zupy mleczne z niezliczoną ilością przeróżnych płatków i kakaem, pierogi ruskie i ulubione z mięsem, grube, soczyste befsztyki z masłem czosnkowym… No i ciasta, ale to już inna historia. Najlepiej jednak pamiętam zapach twarożku, który babcia stawiała przede mną w porze kolacji. Na talerzyku porcja białego sera ze śmietaną, posypanego szczodrze szczypiorkiem, często takim, po który chwilę wcześniej biegłam do ogrodu. Rzodkiewka i ćwiartki pomidorów. Do dziś, kiedy szykuję twarożek widzę wyraźnie tamte chwile. Bo przecież zapachy najlepiej przywołują wspomnienia.


 

 

Ok.250g twarogu
Kilka łyżek kwaśnej śmietany 18% lub 22%, albo jogurtu naturalnego
Pomidor
Szczypiorek
Rzodkiewki
Papryka
Cebula lub dymka
Szczypta soli

Do twarogu dodajemy śmietanę lub jogurt – oczywiście wersja z jogurtem będzie lżejsza i właśnie taką robię najczęściej, chociaż smaku śmietany nie da się zastąpić. Ilość zależy od konsystencji twarogu i od tego czy chcemy nałożyć twarożek na kanapkę – wtedy lepszy jest bardziej gęsty, czy jeść z miseczki. Warzywa drobno kroimy i dodajemy do twarogu. To czy damy jednego pomidora, czy tylko pół, czy dodamy paprykę czy nie, czy damy więcej szczypiorku czy mniej zależy od tego co lubimy i co mamy w lodówce. Solimy do smaku. Najlepiej smakuje z bagietką z masłem, ale zdrowsza wersja z pełnoziarnistym chlebem bez masła jest równie dobra.

Posted in Przekąski, śniadania i kolacje, Przepisy | 3 Comments

Tarta z kremem lemon curd i owocami z ogrodu

Deser! Gdzie jest deser? Nikt nie zrobił deseru? Szybko wyrabiam ciasto i szukam w lodówce składników na krem. Magda zbiera w ogrodzie czerwone porzeczki, maliny i czereśnie. Będzie tarta!

Przepis wprawdzie ze szczytu sezonu porzeczkowo -czereśniowo- malinowego, jednak i teraz z pewnością znajdziemy owoce, których możemy użyć. Jeśli nie śliwki, to być może uda się jeszcze dostać wrześniowe maliny, jeżyny i borówki, które będą pasować idealnie. Zawsze też możemy sięgnąć po owoce mrożone. Ja w tym roku mroziłam na potęgę – zwłaszcza maliny.


Ciasto przyszykowałam według przepisu, który podawałam już wcześniej tutaj.

Kruchy spód*

90 g masła pokrojonego w kostkę
3 łyżki wody
1 łyżka cukru
1 łyżka oleju arachidowego (ja używam np. oleju z orzechów macadamia, ale można w ogóle olej pominąć)
150 g mąki
szczypta soli

  • W żaroodpornej misce umieścić masło, olej, wodę, cukier i sól.
  • Do rozgrzanego do 200 st. C piekarnika wstawić miskę na 15 min. Kiedy masło się rozpuści, zacznie brązowieć na brzegach, wyjąć misę i od razu dodać mąkę, energicznie mieszając drewnianą łyżką. Gdy składniki się połączą, powstanie kula ciasta. Gorącą przełożyć do formy na tartę i rozgniatając łyżką rozłożyć na całej formie.
  • Nakłuć widelcem. Piec w 200 st. C przez 15 min. Wyjąć i odstawić.

*Odkryty przez Martę Gessler

Krem:

1 opakowanie serka mascarpone 250g
200 – 250g śmietany kremówki 36%, mocno schłodzonej w lodówce
ok. 2 łyżki cukru pudru
kilka łyżek lemon curd*

*Oczywiście najlepszy będzie lemon curd zrobiony własnoręcznie, jednak ja jeszcze nigdy go nie robiłam i używam tego, który przywiozłam z Londynu. Można go już chyba bez większego problemu dostać również w Polsce w lepszych sklepach.

  • Śmietanę ubić z cukrem pudrem na wysokich obrotach miksera, zmniejszając obroty pod koniec ubijania i uważając aby się nie zwarzyła – kiedy jest już wystarczająco gęsta (czyli bardzo gęsta i sztywna) wyłączamy mikser, bo właśnie zbyt długie ubijanie powoduje rozwarstwienie się śmietany.
  • Do śmietany dodajemy mascarpone i miksujemy na niskich obrotach, aż dokładnie się połączą. Na koniec dodajemy również lemon curd i mieszamy.

oraz

Owoce – użyłam wszystkich rodzajów owoców ,które aktualnie były w ogrodzie, czyli porzeczek, czereśni, malin oraz kilku zbłąkanych truskawek. Pasują również jagody, wiśnie, agrest… A poza sezonem na pewno można spróbować ze śliwkami – świeżymi lub lekko podduszonymi na odrobinie masła.

Krem wykładamy na ostudzony spód do tarty, a na wierzchu układamy owoce. Będzie pyszne!

 

 

 

 

 

 

 

Posted in Ciasta i desery, Przepisy | 5 Comments

Pasta z bobu do grzanki

Kolorowe pasty do grzanek i pieczywa są jednym z fajniejszych pomysłów na szybką kolację, przystawkę, dodatek do dań z grilla, błyskawiczną przekąskę dla niespodziewanych gości. Wystarczy zajrzeć do lodówki, poszperać w spiżarni, a na pewno znajdzie się coś, co można wykorzystać, połączyć z oliwą, świeżymi ziołami, szczyptą ulubionej przyprawy.
W mojej lodówce znalazłam miseczkę bobu.

 

 

Pasta z bobu

miseczka ugotowanego, wyłuskanego bobu
pół pęczka natki pietruszki
2 ząbki czosnku
łyżka soku z cytryny
kilka łyżek dobrej oliwy extra vergine
sól i pieprz

Wszystkie składniki zmiksować blenderem, dodając tyle oliwy, aby uzyskać konsystencję, która nam pasuje. Podawać z grzankami lub świeżym chlebem.

 

Posted in Bez glutenu, Bez mleka, Przekąski, śniadania i kolacje, Przepisy | Tagged , , , , | 2 Comments

Śniadanie – tarta z lemon curd i jagodami

Dziecko jeszcze śpi…
Będę mogła zjeść śniadanie czytając książkę. Taka okazja nie zdarza się często. Próbuję zachować spokój, jednocześnie starając się przygotować moją małą ucztę szybko, zanim mały ktoś się rozmyśli.

Wczoraj upiekłam dwa spody do tarty- ten drugi został. Czekał na mnie, lemon curd i jagody.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kruchy spód*

90 g masła pokrojonego w kostkę
3 łyżki wody
1 łyżka cukru
1 łyżka oleju arachidowego (ja używam np. oleju z orzechów macadamia, ale można w ogóle olej pominąć)
150 g mąki
szczypta soli

  • W żaroodpornej misce umieścić masło, olej, wodę, cukier i sól.
  • Do rozgrzanego do 200 st. C piekarnika wstawić miskę na 15 min. Kiedy masło się rozpuści, zacznie brązowieć na brzegach, wyjąć misę i od razu dodać mąkę, energicznie mieszając drewnianą łyżką. Gdy składniki się połączą, powstanie kula ciasta. Gorącą przełożyć do formy na tartę i rozgniatając łyżką rozłożyć na całej formie.
  • Nakłuć widelcem. Piec w 200 st. C przez 15 min. Wyjąć i odstawić.

*Odkryty przez Martę Gessler

Na wierzchu rozsmarowujemy lemon curd i układamy garść jagód. Smacznego.

Posted in Ciasta i desery, Przepisy | 1 Comment

Sernik z białą czekoladą i czereśniami, malinami, jagodami…

Biała czekolada – niegdyś moja wielka miłość. Teraz trochę mi przeszła fascynacja, ale kilka dni temu naszła mnie nieodparta ochota na dodanie jej do ulubionego sernika. Pomyślałam sobie, że taki sernik będzie genialnie pasował do czereśni. A drzewa w ogrodzie od ciężaru czereśni niemal się uginają.

Powiem Wam, że jakimś cudem nie jadłam nigdy wcześniej sernika z białą czekoladą i nie sądziłam, że jest tak popularny. Niemniej jednak nie powinno to dziwić, ponieważ jest to doskonały deser. Okazało się tylko, że niekoniecznie z czereśniami, które lepiej chyba zastąpić moim zdaniem truskawkami, malinami, jeżynami, jagodami, a najlepiej wszystkimi razem!

W moim serniku smak białej czekolady jest bardzo subtelny, stanowi delikatny akcent. Całość jest za to idealnie kremowa i zwyczajnie, najzwyczajniej w świecie obłędnie dobra.

Przepis powstał poprzez modyfikację sernika waniliowego, ulubionego przeze mnie i moich bliskich, odkrytego przez Kasię i Martynę (dzięki dziewczynki) na Kwestii Smaku. Metodą prób i błędów sprawdziłyśmy z dziewczynami (z Magdą i ostatnio również z kolejną specjalistką od tego sernika Anią;) ), których serów najlepiej użyć, aby sernik był najdelikatniejszy i taki, jaki lubimy najbardziej i właśnie tą wersję przede wszystkim polecam wypróbować. Tutaj z dodatkiem białej czekolady.


SKŁADNIKI:

  • 0,5 kg mascarpone
  • 0,5 kg sera twarogowego śmietankowego najlepiej President twaróg śmietankowy
  • 100g drobnego cukru
  • 5 jajek
  • 50ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 200g (2 tabliczki) białej czekolady
  • Ok. 40dkg czereśni wydrylowanych *

* Można użyć też jagód, wiśni, truskawek, malin, jeżyn…

PRZYGOTOWANIE:

  • Składniki powinny mieć temperaturę pokojową, więc odpowiednio wcześniej wyjmujemy je z lodówki.
  • Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni.
  • Przygotowujemy tortownicę (ja używam 26cm średnicy) – na spodzie kładziemy papier do pieczenia o większym rozmiarze niż tortownica, nakładamy obręcz tortownicy i zamykamy – dzięki temu tortownica będzie szczelna. Obręcz w środku smarujemy masłem.
  • Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Naczynie z czekoladą ustawiamy na garnku z niewielką ilością gotującej się wody, tak aby spód naczynia był ogrzewany parą. Cały czas mieszamy aż czekolada się rozpuści.
  • Do misy wkładamy ser i cukier i miksujemy krótko na średnich obrotach, do połączenia się składników. Krótkie miksowanie zapobiegnie napowietrzaniu masy, więc pilnujemy żeby nie miksować zbyt długo. Używamy końcówki miksera do mieszania, a nie do ubijania.
  • Dodajemy po jednym jajku miksując cały czas na niskich/średnich obrotach aż każde jajko dobrze połączy się z resztą masy, cały czas pamiętając, żeby nie miksować zbyt długo.
  • Dodajemy śmietankę i rozpuszczoną czekoladę i krótko mieszamy.
  • Masę wykładamy do tortownicy i dekorujemy garścią czereśni delikatnie wciskając je w masę – ma to być głównie dekoracja, więc można to na tym etapie pominąć i owoce ułożyć po upieczeniu.
  • Wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 15 minut po czym zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 1 godzinę i 45minut.
  • Upieczony sernik wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce, a po całkowitym wystygnięciu wstawiamy na kilka godzin lub całą noc do lodówki.
  • Dekorujemy czereśniami lub innymi owocami.
Posted in Ciasta i desery, Przepisy | Tagged , , | 6 Comments

Kajmak, mascarpone i spółka – to co uwielbiam

Kajmak – czy ktoś go nie lubi? Uwielbiam zajadać go dużą łyżką i zagryzać orzechami. Zresztą kocham go w każdej postaci. A szczególnie w tym cieście. Jestem pewna, że większość z Was zna je w takiej czy trochę innej wersji, prawdopodobnie pod nazwą 3 bit, gdyż jest jednym z tych bardzo łatwych do zrobienia, pysznych i popularnych. No żadna nowość, ale lubię je. W ostatniej wersji wykorzystałam do niego mascarpone i to był naprawdę dobry pomysł – krem był lekko lejący, kremowy i dzięki temu taaaki dobry! Czasem, gdy nie mam czasu przekładam to ciasto tylko zwykłym budyniem z proszku, czasami z dodatkiem masła. Jednak najlepiej zrobić budyń samemu – wcale nie będzie dużo trudniej i dłużej:) Generalnie można z kremem pokombinować i do tego jak zwykle zachęcam, bo w ten sposób właśnie rodzą się najlepsze przepisy. Można też popróbować różnych wariantów wykładania herbatników i krakersów – teraz na spód położyłam krakersy, ale można to zmienić, można użyć samych herbatników lub dwóch warstw krakersów – i tak będzie super!

No więc potrzebujemy:

  • ok. 300g herbatników petit beurre
  • 1 opakowanie słonych krakersów np. Lajkonik 180g
  • 1 słodkie mleko skondensowane w puszce
  • 1 budyń waniliowy
  • 0,4 l mleka
  • 250g mascarpone
  • o,5 l śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 1-2 łyżki cukru pudru
  • kilka łyżek gorzkiego kakao do posypania wierzchu ciasta

Przygotowanie:

  • Puszkę mleka wstawiamy do sporego garnka, zalewamy zimną wodą tak, aby przykryła całą puszkę i gotujemy na wolnym ogniu – od zagotowania 3 godziny, cały czas pilnując aby puszka była przykryta wodą- co jakiś czas może być potrzeba dolania gorącej wody z czajnika. Studzimy przed otwarciem, ale niezbyt długo – masa powinna być ciepła (ja otwieram zazwyczaj jeszcze mocno ciepłe, ale podobno puszka może eksplodować, więc ostrożnie! ;P )
  • Przygotowujemy budyń* według sposobu na opakowaniu, ale z 400ml mleka. Lekko studzimy i mieszamy na gładki krem z serkiem mascarpone.
  • Na dużą blaszkę o wymiarach 35cm x 25cm wykładamy krakersy.
  • Na krakersy nakładamy masę kajmakową i przykrywamy warstwą herbatników. Następnie nakładamy krem budyniowy z mascarpone i znów przykrywamy herbatnikami.
  • Ubijamy śmietanę (schłodzoną wcześniej w lodówce) na sztywno, dodajemy odrobinę cukru pudru do smaku ( według uznania, jednak ciasto jest bardzo słodkie, więc trzeba uważać, aby nie przesadzić) i wykładamy na wierzch ciasta.
  • Na końcu oprószamy gorzkim kakao.

*Oczywiście, jak mówiłam najlepiej zrobić budyń domowej roboty, jednak z kupnym też jest super;) Na domowy budyń przepis jakoś w najbliższej przyszłości podam.

Posted in Ciasta i desery, Przepisy | 4 Comments

Podróż do Portugalii z małym alergikiem – przygotowania

Już jutro wybieramy się w podróż do Portugalii a ja wciąż jeszcze niewiele o niej wiem. Mam zamiar dokształcić się w samolocie. O kuchni portugalskiej poczytam w książce z serii o której już wcześniej wspominałam – wydanej przez Rzeczpospolitą. A reszta niech będzie dla mnie niespodzianką. Czas, który miałam na przygotowania do wyjazdu poświęciłam głównie na zaplanowanie posiłków mojego małego, alergicznego Potwora. Właściwie to nasz pierwszy wyjazd, który pod względem jedzenia dla Leo jest tak dużym wyzwaniem. Leo nie może jeszcze jeść żadnego nabiału, glutenu czyli w ogóle pieczywa, jajek, ryb, owoców i większości warzyw. Wcześniej, gdy byliśmy w Chorwacji, Potwór był jeszcze całkiem malutki i karmiony wyłącznie moim mlekiem. Tamten wyjazd był trudny przede wszystkim dla mnie – ścisła dieta i pytanie czy będę miała co zjeść w podróży, hotelu, knajpach. Kolejne wyjazdy (Grecja, Austria i kilka razy Włochy) były nieco łatwiejsze- wiedziałam już czego mogę się spodziewać, na co zwracać uwagę zamawiając jedzenie w restauracjach, co wziąć ze sobą. Leo w tamtym okresie jadał właściwie tylko swoje kaszki oraz dania ze słoiczków, no i wciąż mój pokarm, więc nie mieliśmy z tym raczej problemu. No ale o tym chyba napiszę szerzej następnym razem, bo czas mnie goni a walizki wciąż nie spakowane.

Do Portugalii muszę wziąć dla Leo całkiem spory prowiant i jestem pełna obaw o to czy wszystkiego wystarczy i czy na miejscu uda nam się zorganizować dla niego warzywa, które może jeść oraz mięso. Zabieram ze sobą duży zapas mleka – na wszelki wypadek, w razie gdyby były jakieś problemy z bagażem (błagam, oby nigdy nie! ) po trochu do każdej walizki oraz do bagażu podręcznego. To samo z zupami w słoiczkach na obiad, słoiczkami na kolację i kaszką jaglaną instant, które tak jak i mleko nie byłyby do zdobycia za granicą. Ponieważ nie będę miała możliwości ugotowania mu kaszy, którą jada do zupy, kupiłam płatki kukurydziane (kukurydza 100%) i mam zamiar nimi zastąpić w jakiś sposób kaszę. Dalej – bierzemy ze sobą szynkę robioną przez dziadka. Leo nie jada żadnej innej wędliny, ponieważ zazwyczaj niestety we wszystkich są przeróżne dziwne dodatki w tym serwatka i mleko w proszku… Pakujemy też parówki z indyka – Łasuszki ( tutaj możecie o nich poczytać). Nie jestem zupełnie pewna czy są one najlepszym pokarmem dla małego alergika, ale kupiłam je w akcie desperacji aby choć odrobinę urozmaicić dziecku dietę. Póki co jest dobrze, chociaż z indykiem też raczej nie możemy szaleć i jeść go za często. Liczę na to, że przetrwa to podróż ( w szczelnej torbie termicznej ze zmrożonym, chłodzącym wkładem) i szybko załadujemy to do lodówki w hotelu.

Na miejscu mam nadzieję na oliwki, które o dziwo Potwór może jeść i ma na ich punkcie bzika! Wierzę też, że kalafior, brokuł, cukinia, kapusta i ziemniaki są na tyle uniwersalne i powszechne, iż będą dostępne w restauracjach, a kucharze na tyle uprzejmi, aby ugotować je dla dziecka bez żadnych dodatków. We Włoszech w marcu to się sprawdziło, dlatego jestem dobrej myśli. Może będziemy też zamawiać grillowanego kurczaka i wieprzowinę? – wtedy będziemy szczęśliwi ;)

Jak będzie? Okaże się już niebawem!

Zdjęcie z portalu Wikimedia Commons.

Posted in Podróże | Tagged , , , , , | Leave a comment